Choroby układu krążenia międzyludzkiego Ząbki

Odczytywanie i transformacja trudnych uczuć z perspektywy Porozumienia bez Przemocy Leksykon chorób krążenia międzyludzkiego jest dla tych, którzy: potrafią spojrzeć na życie i siebie z przymrużeniem oka, mają przynajmniej 30 lat (młodsi – przetestowaliśmy to na ilustracji ze s. 40 – nie łapią), są …

od 38 Najbliżej: 9,6 km

Liczba ofert: 1

Oferta sklepu

Opis

Odczytywanie i transformacja trudnych uczuć z perspektywy Porozumienia bez Przemocy Leksykon chorób krążenia międzyludzkiego jest dla tych, którzy: potrafią spojrzeć na życie i siebie z przymrużeniem oka, mają przynajmniej 30 lat (młodsi – przetestowaliśmy to na ilustracji ze s. 40 – nie łapią), są gotowi wziąć pod lupę nie tylko czyjeś, lecz także własne przyzwyczajenia komunikacyjne, słyszeli, że „nie można się z nimi dogadać”, szukają sposobu, jak swoje ukochane dwunożne ssaki wciągnąć w samorozwój, po prostu lubią zabawę słowem i obrazem. Specyfika wymienionych tu chorób polega między innymi na tym, że (inaczej niż w wypadku wielu standardowych schorzeń) ich symptomy wykazują zarówno osoby, które dotknęła dana dolegliwość, jak i ich otoczenie. U jednych i drugich można zaobserwować lekkoodporność, formy przewlekłe, a także dziedziczenie. Dlatego też w grupie szczególnego ryzyka znajdują się rodziny, zwłaszcza wielopokoleniowe. Odpowiednia diagnostyka, wczesne wykrywanie przypadków zachorowań, jak również profilaktyka mająca na celu zapobieganie wystąpieniu każdej z tych chorób oraz ich powikłań mają ogromne znaczenie dla zdrowia publicznego. Do najskuteczniejszych działań profilaktycznych należą: Ćwiczenie mięśnia sercowego, aby długoterminowo zachować serdeczność dla siebie i innych. Wewnętrzna higiena mózgu, mająca na celu dbałość o sprawne funkcjonowanie kory nowej oraz integrację prawej półkuli z lewą, tak aby zadaniowość przeplatała się z więziotwórstwem, co może przeciwdziałać półgłówkowaceniu. Odpowiednia dieta, bogata w zdrowe, karmiące relacje społeczne. Okazuje się ona niezwykle skuteczna w zapobieganiu wszystkim chorobom układu krążenia międzyludzkiego. Zaleca się więc jak najczęstsze przebywanie w życzliwie nastawionym stadzie. Spośród doraźnych działań profilaktycznych, stosowanych szczególnie w towarzystwie, warto wyróżnić gryzienie się w język oraz leki na wstrzymanie. Choroby wywoływane przez wirusa opryskliwości Miejscówka [locativitis absurda], osobówka [personalitis imperativa] i czasówka [tempovirosis ordinaria] wywoływane są przez tego samego wirusa, dlatego też wykazują wiele cech wspólnych. Rozprzestrzeniają się szybko. Żeby się nimi zakazić, nie musi dojść do bliskiego kontaktu. Wystarczy przebywać w tej samej przestrzeni, także wirtualnej. Mimo że – ze względu na jednoznaczność symptomów – diagnoza tych chorób jest niezwykle prosta, wirusa opryskliwości trudno powstrzymać, ponieważ osoby nim zainfekowane z reguły nie mają świadomości, że są nosicielami, a jednostki nowo dotknięte mogą przez długi czas nie wykazywać objawów. Atakowi omawianych tu chorób towarzyszy zwykle podniesiony ton głosu i wylew emocjonalny, jednak najbardziej charakterystycznym objawem jest erupcja werbalna. Takie wyrzuty słów pojawiają się nagle, następują szybko po sobie i zazwyczaj równie szybko zanikają (aby przy kolejnym ataku pojawić się ponownie). Nieleczone objawy mogą doprowadzić do chronicznie podwyższonej temperatury, nadciśnienia oraz szczególnej formy daltonizmu, polegającej na widzeniu rzeczywistości wyłącznie w dwóch barwach: czarnej i białej. Natychmiastowe wystąpienie szeroko rozumianej opryskliwości to częsta reakcja otoczenia na tego wirusa. Co ciekawe, obserwuje się w tym wypadku dwie sprzeczne tendencje! U części zakażonych osób wyostrza się słuch i wzrok, u innych pojawia się głuchota wybiórcza, objawiająca się brakiem reakcji na niektóre frazy. Kilka słów serio W istocie chodzi o to, że zarówno w myślach, jak i w mowie, uogólniamy. Zamiast powiedzieć na przykład Samolot się spóźnia, mamy tendencję do mówienia: znowu się spóźnia, albo, generalizując jeszcze bardziej, że: (te) samoloty (to w ogóle) zawsze się spóźniają. Dlaczego tak wielu z nas postępuje w ten sposób i to niezależnie od kultury, w której jesteśmy osadzeni, oraz języka, którym się posługujemy? Powody, jak się zdaje, są całkiem liczne. Chociażby ten, że technicznie rzecz biorąc, tak jest po prostu łatwiej: uogólniając, upraszczamy rzeczywistość. Przecież oszalelibyśmy, licząc, który dokładnie raz i w którym miejscu na trawniku pojawiły się mrówki (oraz ile ich było). Mówimy więc: (te) mrówki ciągle wszędzie wyłażą. Możemy też dodać (a jakże!): tak jakby robiły nam na złość i nie mogły kopać korytarzy w piachu gdzieś obok albo u sąsiada. Wszystkie mrówki uwzięły się właśnie na nasz ogród… Jeżeli nie znamy innego sposobu samoregulacji, to właśnie takie różnorodne psioczenie pomaga nam – jest to kosztowne, ale jednak – wrócić do jako takiej równowagi. Wykrzyczenie, że jak zwykle nikt mnie w tym domu nie słucha, okazuje się bowiem emocjonalnie bardziej dostępne niż na przykład uznanie swojej bezsilności i zmęczenia lub zastanowienie się nad własnym udziałem w zaistniałej sytuacji, czy opłakanie tego, że jest, jak jest. Kilka stron wcześniej pojawiła się informacja, że wirusem opryskliwości zagrożone są zwłaszcza te osoby, które mają sklejoną potrzebę porządku z potrzebą bezpieczeństwa lub akceptacji. Co to znaczy? Otóż miejscówka, osobówka i czasówka objawiają się głównie w takich sytuacjach, w których w jakiejś przestrzeni jest mniej ładu, niż ktoś sobie wymarzył, a więc komunikuje swoje rozczarowanie następująco: Wszędzie burdel; Znowu syf centralnie na środku salonu; Dlaczego nikt w tym biurze nigdy nie wkłada swojego kubka do zmywarki; W kółko powtarzam, że dokumentów się na widoku nie zostawia… W takiej sytuacji warto pochylić się nad sprawą i być może – nomen omen – posprzątać nie tylko w relacji z innymi, lecz także we własnej relacji z… porządkiem. Z punktu widzenia Porozumienia bez Przemocy*, którego jestem orędowniczką – dbałość o potrzeby własne i szeroko pojmowanych innych wspiera nas w kroczeniu przez życie w zrównoważony sposób. I porządek, owszem, postrzegany jest jako potrzeba. Jednak może w sytuacjach, w których padają przytoczone powyżej zdania, wcale nie chodzi o porządek? Być może chodzi tu raczej o (zrozumiałą) tęsknotę za współpracą, uwzględnieniem, byciem dostrzeżonym? A może też sięga to jeszcze głębiej i potrzeba porządku jest sklejona z potrzebą bezpieczeństwa lub akceptacji? To znaczy, że nie poczujemy się bezpiecznie, dopóki nie zostanie posprzątane. I choć racjonalnie zdajemy sobie sprawę, że nic nam nie grozi, jeżeli tych kilka koszul nie zostało uprasowanych, a naczynia zalegają na stole, to jednak nasz układ nerwowy wie swoje. Takie sklejenie może mieć źródła biograficzne: jeżeli ktoś wychowywał się w otoczeniu, w którym panował chaos relacyjny lub dosłowny bałagan, i niebyło tam bezpiecznie – w sensie emocjonalnym bądź fizycznym – nic dziwnego, że porządek i bezpieczeństwo uległy u niego sklejeniu. Jeżeli zaś ktoś wzrastał w otoczeniu (za) bardzo ułożonym, w którym nagradzano idealne oceny, zachowania czy kolorystyczne posegregowanie skarpetek, a doświadczał krytyki za chociażby śladowe niedociągnięcia i nasiąknął zdaniami w rodzaju: To ma być posprzątane? A kurz na framudze od drzwi sam się zetrze? A tłuszcz pod kurkami od gazu odpoczywa? Czwórka plus? Ile punktów zabrakło do piątki? – wówczas logiczną konsekwencją jest sklejenie porządku z potrzebą akceptacji. Ponadto zalęga się wtedy w człowieku siejący niekiedy spustoszenie wirus niedośćdobrzycy. Generalizacje stosujemy również dlatego, że po prostu tak się przyzwyczailiśmy. Na podobnej zasadzie jak powielamy błędy językowe. Jeśli w naszej rodzinie mówiło się „wziąść” zamiast „wziąć”, to najprawdopodobniej będziemy (przez jakiś czas albo do grobowej deski) oznajmiać sobie lub innym: Trzeba wziąść się w garść. W dzieciństwie wielu z nas słyszało uogólnienia w swoim najbliższym otoczeniu, a na co dzień jesteśmy marynowani w takim właśnie sposobie wyrażania się. Proponuję nadstawić ucha podczas spotkania służbowego, wywiadówki, w kolejce do kasy i policzyć, ile razy pojawią się słówka: nikt, znowu, nigdy, wszędzie… Wielokrotnie nieświadomie powielamy niesłużące schematy, bez refleksji nad wpływem, jaki to może mieć na relacje i na przebieg załatwienia sprawy. Często nie ma w tym żadnych złych intencji. Być może zabrzmi to jak banał, ale warto nieustannie mieć w pamięci, że im bardziej jesteśmy zmęczeni, tym gorzej się wyrażamy. Łatwiej wpadamy wówczas w zniecierpliwienie, rozdrażnienie. A fakty szczególnie często przestają być czystymi faktami; stają się faktami przefiltrowanymi przez nasz zestresowany, sfrustrowany albo poraniony układ nerwowy. Na wydarzenia z tu i teraz nakładają się trudne wspomnienia z przeszłości – a to może uruchamiać intensywne reakcje. * Porozumienie bez Przemocy, PbP, też NVC od Nonviolent Communication, to skonceptualizowane przez Marshalla Rosenberga podejście do siebie, innych i życia, opierające się na życzliwości i poszanowaniu zarówno własnych, jak i cudzych uczuć oraz potrzeb. Zachęca do dbałości o sposób porozumiewania się oraz do pokojowego rozwiązywania sporów. Zainteresowane osoby odsyłam do książki Rosenberga pt. "Porozumienie bez Przemocy; O języku życia", Czarna Owca, Warszawa 2025, wyd. 3. rozszerzone. Spis treści 1. Choroby wywoływane przez wirusa opryskliwości: :: miejscówka [locativitis absurda] :: osobówka [personalitis imperativa] :: czasówka [tempovirosis ordinaria] 2. Retorczyca [superrhetoricis compulsiva] – choroba pandemiczna 3. Schorzenia układu odpowiedzialnościowego: :: choroba Leona [aleonitis chronica] :: botyzm [pretensis domestica] :: przezciebica [perteculposis offensiva] :: przezemnica [meaculposis fixa] 4. Schorzenia grzybicze: :: musizm wybiórczy [obligatorismus selectivus] :: przeszłościówka [retrospectivitis neurotica] :: katar sięnny [catharsis se(mi)moralistica] 5. Choroby układu immunielogicznego: :: zamartwica [cassandrosis demens mortalis] :: bojówka [avanturnitis fatalis] :: znieczucica [anesthesia affectiva] O Autorach Agnieszka Pietlicka Od lat popularyzuje w Polsce dwie koncepcje wspierające budowanie relacji: Porozumienie bez Przemocy (Nonviolent Communication, NVC) Marshalla Rosenberga oraz System Wewnętrznej Rodziny (Internal Family Systems, IFS) Richarda Schwartza. Prowadzi warsztaty, sesje indywidualne, wykłada, tłumaczy, pisze i wydaje książki. Jest twórczynią poznańskiego Miejsca Ludzi – sali szkoleniowej, która już samym swoim wystrojem ma inspirować, abyśmy – oprócz brania się w garść, co zwykle potrafimy – odkrywali na nowo, jak bardzo warto czasem wziąć się też we własne ramiona. Miała przywilej pracować z bardzo różnymi grupami zawodowymi, z osobami o odmiennych przyzwyczajeniach dotyczących nauki i zaglądania w głąb siebie: z kucharzami, pedagożkami, oficerami, robotnikami fabryk, z menedżerkami. Obfitość tych doświadczeń znacząco wzbogaca jej postawę życiową oraz styl pracy. Fascynują ją ścieżki powstawania przekonań i przysiąg, a także procesy transformacji tych, które nie służą, oraz wzmacniania tych, które niosą. Pasjonują ją tzw. rozróżnienia kluczowe, na których temat napisała swoją pierwszą książkę: Bez kluczenia – odważnie, prawdziwie, z miłością. Uwielbia metodykę i dydaktykę, niestrudzenie szuka sposobów umożliwiających szerzenie i integrowanie nowej, nie zawsze wygodnej, wiedzy, a korzysta przy tym z prezentacji, ćwiczeń, obrazów, przykładów łączących głębię z lekkością oraz poczucia humoru. Anatomia nieporozumień; Choroby układu krążenia międzyludzkiego to jej druga książka. Kolejne w przygotowaniu. Iza Frankowska Współzałożycielka opartej na ideach Porozumienia bez Przemocy, szkoły podstawowej „Akademia Rosenberga”, która stała się jej miejscem na ziemi. To tam od ponad 10 lat pracuje jako pedagożka, mediatorka, rozwija się, wzrasta, i uczy się być z dziećmi w takiej jakości, aby kiedyś, po drugiej stronie światła, Korczak chciał ją zaprosić do swojego stolika na brydża. Prowadzi warsztaty z komunikacji empatycznej i mediacji zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Pracuje indywidualnie z rodzicami i kadrą nauczycielską, wspierając ich kompetencje komunikacyjne. Bywa dziennikarką, opowiadaczką historii, aktorką, reżyserką i scenarzystką. Założyła Teatrzyk Bon Ton, w którym poprzez spektakle i warsztaty uczyła savoir-vivre’u dzieci w szkołach i przedszkolach. Łączy teatr, literaturę i mediacje wierząc, że wszystkie te przestrzenie uczą tego samego – uważnego bycia z drugim człowiekiem. Czyta dzieciom namiętnie i dużo, od klasyki po Umberta Eco i Leszka Kołakowskiego (to z lektur klasy pierwszej), bo wie, że nie ma książek „za trudnych”, jeśli czyta się je razem. Jest też lektorką (na razie) jednego audiobooka. Gdyby mogła, przeczytałaby każdemu choć jedną dobrą książkę. Mieszka pod Warszawą w domu pełnym książek, notatek i niekończących się pomysłów. Dr hab. Max Skorwider Ilustrator, grafik i wykładowca, profesor związany z Uniwersytetem Artystycznym im. Magdaleny Abakanowicz w Poznaniu. Prowadzi tam Pracownię Komiksu i Powieści Graficznej, pracując ze studentami nad rozwijaniem narracji wizualnej oraz sposobami opowiadania historii obrazem. Zajmuje się ilustracją książkową, projektowaniem graficznym i komiksem; współtworzył liczne publikacje edukacyjne, popularnonaukowe i literackie. W swoim dorobku, prócz projektów autorskich, ma bogatą współpracę z wydawnictwami i instytucjami kultury. W tworzonych pracach graficznych łączy rzetelność warsztatową z wrażliwością wobec tematu oraz odbiorczyń i odbiorców, a ilustracja jest dla niego przestrzenią dialogu i refleksji. Parametry szczegółowe Autor: Agnieszka Pietlicka, Iza Frankowska Liczba stron: 68 Rok wydania: 2025 Oprawa: miękka Wydanie: 1 ISBN: 978-83-978197-1-9 EAN: 9788397819719 Szerokość: 17,5 Wysokość: 25 Waga: 0,143 kg

Specyfikacja

Podstawowe informacje

Autor
  • Agnieszka Pietlicka, Iza Frankowska
Okładka
  • Miękka
Format
  • 175x250 mm
Rok wydania
  • 2025
Ilość stron
  • 68
ISBN
  • 9788397819719